piątek, 4 lipca 2014




Jesteśmy na tym samym padoku, ale nadal obok stada. Magia zachowuje bardzo bezpieczną odległość od koni. Od samego rana bardzo pilnuje, aby zawsze coś dzieliło ją od kolegów. A to krzak, a to ogrodzenie. Sama chce decydować o sobie. Strach przed nieznanym jest silniejszy od instynktu stadnego. A przecież w stadzie najbezpieczniej. To ono daje spokój i oparcie, bo samotny roślinożerca bardzo szybko staje się łupem drapieżcy.

Ona chyba nigdy nie widziała stada, a na pewno nie pamięta już swojej mamy. Boi się innych koni.
Nie rezygnujemy. Nadzieję na pełne połączenie ze stadem daje mi jej ciekawość. Potrzeba tylko czasu. Jak odnajdzie się wśród innych koni będzie mi dużo łatwiej do niej dotrzeć i zacząć z nią pracować.
Magia owszem stoi daleko -"zabarykadowana" i uzbrojona, ale nieśmiało przygląda się pozostałym koniom. Jest bardzo czujna. Niby ich nie widzi, ale jak tylko za blisko podejdą kwiczy i szaleńczo ucieka.

Po kilku godzinach klacz zmniejszyła dystans. Zaczęła dyskretnie przemieszczać się za pozostałymi końmi. Jak cień. Podchodzi na swoich warunkach - czyli jak oni nie patrzą. Niestety tak się nie da. To stado musi ją przyjąć. Nie da się ominąć etapu konfrontacji. Najmniej boi się kucyka i bacznie go obserwuje.













PORÓWNANIE
Wczoraj:


Dzisiaj: 


Na pierwszym zdjęciu widać postawę obronną. Zaciśnięte zęby, wykrzywione grymasem chrapy, skulone uszy, zad "zostawiony" w tyle skierowany w konie niczym naładowana broń. Wyraz oczu mówi sam za siebie: BARDZO SIĘ BOJE!
Na drugim zdjęciu jest już ciekawość i przystępność. Ucho nastawione na obiekt zainteresowania. Oko maślane - spokojne, luźne wargi oraz chrapy. Klacz delikatnie oblizuje wargi (w żargonie jeździeckim określamy to zachowanie "przelizywaniem" i oznacza ono uległość wobec stada)

Jak weszłam na padok wyraźnie szukała we mnie oparcia. Ze zmieszaniem szła do mnie aby ją "ratować" od dziwolągów. Chyba sama nie wiedziała, czemu do mnie idzie. Nie ma już w niej strachu. Udało mi się wywołać inne skojarzenie - TEN człowiek = coś dobrego do jedzenia:) Nie jest to efekt docelowy naszej podróży, bo nie za bardzo chce aby szperała ludziom po kieszeniach:) ale od czegoś trzeba zacząć. Namolność dużo łatwiej korygować (a na pewno nadejdzie ten dzień kiedy to zaczniemy robić) niż strach.

Brak komentarzy: