czwartek, 3 lipca 2014

Dzień drugi


Drugi dzień. Wchodzę do stajni. Klacz stoi wewnątrz dość sporego boksu.
Boks - od teraz ma być dla niej najbezpieczniejszym miejscem w którym człowiek nie będzie przebywał. Muszę cierpliwie poczekać, aż sama podejdzie do mnie i wystawi z niego głowę. Jest na to niezawodny sposób - coś dobrego w ręku. W tym przypadku na Magię doskonale zadziałał suchy kawałek chleba.

Jakbym miała jak najlepiej opisać jej wzrok porównałabym go ze wzrokiem szaleńca ubranego w kaftan bezpieczeństwa. Oczy wytrzeszczone ze strachu, błyskajcie białkami. Kiedy tak sobie nieświadomie pałaszowała smakowite kąski podpięłam uwiąz w wielkiej nadzieji, że już się nie cofnie.

W trakcie karmienia trzeba bardzo uważać, bo Magia ma olbrzymi problem z braniem pokarmu z ręki. Tak jakby do tej pory nigdy tego nie robiła.

Niepewnie wyszła za mną na oddzielny padok. Jedna ściana była wspólna, na wszelki wypadek, gdyby zechciała poznać inne konie. Tego dnia nie miała takiej potrzeby. Większą czuł Kacper - strasznie chciał zaprzyjaźnić się z nową koleżanką. Ciekawość była na tyle silna, że nie odchodził od ogrodzenia na krok. Klacz początkowo w bezpiecznej odległości z minuty na minutę stała coraz bliżej. Ciekawostką było to, że wystarczyło tylko spojrzenie innego konia, aby wywołać u niej reakcję obronną.

Kilka godzin bacznych obserwacji i poznawania. Stres dawał się na tyle we znaki, że nie za bardzo chciała jeść. Tylko raz na jakiś czas nerwowo skubała trawę. Pod koniec dnia emocje po obu stronach ogrodzenia opadły. W takich okolicznościach można "połączyć" konie - kiedy kończy się ekscytacja. Nie powinny zrobić sobie krzywdy. Na wspólnym padoku stały w różnych kątach. Były wzajemnie niewidoczne.

Kiedy nastała noc i znowu przyszedł po nią człowiek, stała w jednym miejscu. Już nie uciekała. Z ciekawością wysunęła głowę abym mogła podpiąć uwiąz. Zaprowadzona do stajni spokojniej jadła kolację i przyjmowała głaski.

W stajni jest sama, ma ciszę i spokój, a ja mogę kontrolować ile i co je. Jeżeli będzie bardzo źle, to będę musiała zająć się zębami nie zwracając uwagi na stres.

Byle do rana...

Brak komentarzy: